Jeszcze dwa lata temu wejście Xiaomi do świata motoryzacji wydawało się ryzykownym eksperymentem. Dziś chiński gigant technologiczny stał się pełnoprawnym graczem rynku samochodów elektrycznych, a jego modele regularnie pojawiają się w zestawieniach najlepiej sprzedających się aut EV w Chinach. Najnowsze wyniki finansowe pokazują jednak, że szybki wzrost ma swoją cenę.
Jak wynika z raportu kwartalnego firmy cytowanego przez Car News China, segment
smart EV i AI innovation wygenerował w pierwszym kwartale 2026 roku
19,9 mld juanów przychodu, czyli około
2,9 mld dolarów. Jednocześnie Xiaomi zanotowało jednak
3,1 mld juanów straty operacyjnej, co oznacza około
457 mln dolarów na minusie.
Przy
80 856 dostarczonych samochodach daje to średnio około
5600 dolarów straty na jednym aucie, czyli ponad
20 tys. zł. Co ciekawe, rok wcześniej strata na samochodzie wynosiła zaledwie około 900 dolarów, więc sytuacja wyraźnie się pogorszyła. Mimo tego Xiaomi nie zamierza zwalniać tempa.
🚗 YU7 napędza sprzedaż, a Xiaomi buduje własne motoryzacyjne imperium
Sprzedaż aut Xiaomi nadal rośnie bardzo szybko. Według danych CN EV Post sam kwiecień przyniósł firmie
36 702 sprzedane samochody, co oznacza wzrost o
28,4 proc. rok do roku oraz aż
71,2 proc. względem marca. Dużą rolę odegrał tutaj nowy model
YU7, który przejął ciężar sprzedaży po wygaszaniu pierwszej generacji SU7. W ciągu zaledwie
10 miesięcy od debiutu YU7 osiągnął już
232 tys. dostaw. Z kolei nowa generacja SU7, pokazana w marcu, zebrała według Xiaomi ponad
80 tys. zamówień.
Średnia cena sprzedaży samochodów Xiaomi wyniosła w pierwszym kwartale
235 tys. juanów, czyli około
34 600 dolarów. To poziom zbliżony do Tesli Model 3 w Chinach. Topowa wersja
YU7 GT startuje od
389 900 juanów, natomiast odmiana podstawowa kosztuje
233 500 juanów.
Firma równolegle rozbudowuje sieć sprzedaży. Na koniec marca Xiaomi posiadało już
490 salonów w 143 miastach, co pokazuje skalę ambicji marki. Problem polega jednak na tym, że wraz ze wzrostem sprzedaży spada rentowność. Marża brutto segmentu EV obniżyła się z
23,2 proc. do 20,1 proc.. Xiaomi tłumaczy to m.in. wyższymi kosztami komponentów oraz zmianą struktury sprzedaży modeli. To jednak problem całej branży. Wielu chińskich producentów EV, takich jak Nio czy XPENG, również traci pieniądze na każdym sprzedanym aucie.
🤖 Xiaomi liczy na ekosystem i usługi cyfrowe
Chińskie marki od lat stosują agresywną strategię cenową, której celem jest szybkie zdobywanie udziałów rynkowych. Według Bloomberg Intelligence aż
60 proc. nowych modeli EV w Chinach debiutowało poniżej progu rentowności. Xiaomi ma jednak przewagę, której nie posiada większość konkurentów. Firma dysponuje gigantycznym ekosystemem urządzeń mobilnych i IoT obejmującym ponad
700 mln aktywnych urządzeń miesięcznie. Producent liczy, że użytkownicy smartfonów Xiaomi będą naturalnie przechodzić do samochodów tej samej marki. Strategia przypomina podejście Apple oraz Tesli. Sam samochód ma być tylko początkiem relacji z klientem, a prawdziwe zyski mają przynieść usługi cyfrowe, oprogramowanie i integracja całego ekosystemu.
Na razie jednak Xiaomi płaci bardzo wysoką cenę za błyskawiczny rozwój. Strata wynosząca ponad
20 tys. zł na każdym aucie nie jest poziomem możliwym do utrzymania w długim terminie. Problem w tym, że w realiach chińskiego rynku EV nie jest to nic wyjątkowego. Według danych China EV 100 aż
70 proc. producentów elektryków w Chinach pozostaje nierentownych. Jedno jest pewne – Xiaomi nie traktuje motoryzacji jako chwilowego eksperymentu. Firma chce stać się jednym z najważniejszych graczy rynku elektromobilności i wygląda na to, że jest gotowa wydać na ten cel gigantyczne pieniądze.