Chiński gigant motoryzacyjny BYD przygotowuje kolejny ważny krok w swojej europejskiej strategii. Według informacji agencji Reuters producent analizuje możliwość uruchomienia drugiej fabryki samochodów w Europie. Zamiast budować zakład od podstaw, firma rozważa przejęcie już istniejącej fabryki, co pozwoliłoby znacznie szybciej rozpocząć produkcję.
W gronie potencjalnych lokalizacji najczęściej wymieniane są Hiszpania oraz Francja. Jeśli plany zostaną zrealizowane, będzie to kolejny dowód na to, że chińscy producenci przestają traktować Europę jedynie jako rynek zbytu. Coraz częściej chcą produkować samochody bezpośrednio na miejscu.

🏭 Pierwsza fabryka jeszcze nie ruszyła, a BYD już planuje kolejną
Obecnie trwa budowa pierwszej europejskiej fabryki BYD w węgierskim Szeged. Zakład ma rozpocząć produkcję w czwartym kwartale 2026 roku i będzie pierwszą fabryką samochodów osobowych marki na Starym Kontynencie.
Według dotychczasowych zapowiedzi jednym z pierwszych modeli opuszczających linię produkcyjną ma być BYD Dolphin Surf, czyli kompaktowy samochód elektryczny przygotowany z myślą o europejskich klientach.
Plany budowy drugiego zakładu jeszcze przed uruchomieniem pierwszego pokazują, jak ambitne są cele chińskiego producenta. Lokalna produkcja oznacza nie tylko krótszy czas dostaw, ale również większą elastyczność w dostosowywaniu modeli do europejskich przepisów i oczekiwań klientów.

📈 BYD rośnie w Europie w imponującym tempie
Jeszcze kilka lat temu BYD był w Europie marką praktycznie nieznaną. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Producent systematycznie zwiększa sprzedaż, a tempo wzrostu należy do najwyższych w całej branży.
W 2025 roku BYD wyprodukował rekordowe 4,8 mln samochodów osobowych, z czego ponad 2,2 mln stanowiły auta całkowicie elektryczne. Tym samym firma utrzymała pozycję największego producenta samochodów elektrycznych na świecie.
Jeszcze bardziej imponują dane dotyczące Europy. W 2025 roku sprzedaż marki na Starym Kontynencie wzrosła o 275%, osiągając niemal 190 tys. samochodów. W pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku wzrost wyniósł kolejne 144%.
Choć liczby nadal są niższe od wyników największych europejskich koncernów, dynamika pokazuje, że import samochodów z Chin może wkrótce przestać wystarczać. Właśnie dlatego lokalna produkcja staje się dla BYD strategicznym priorytetem.

⚖️ Cła i nowe przepisy zmieniają strategię producentów
Za decyzją o budowie kolejnych fabryk stoją przede wszystkim względy ekonomiczne i regulacyjne.
Samochody elektryczne sprowadzane z Chin objęte są dodatkowymi cłami nałożonymi przez Unię Europejską. Produkowanie aut bezpośrednio w Europie pozwala ominąć część tych ograniczeń oraz zwiększa konkurencyjność cenową.
Drugim istotnym czynnikiem są przygotowywane przez Unię Europejską nowe regulacje wspierające lokalną produkcję nowoczesnych technologii. Coraz większy nacisk ma być kładziony na udział europejskich komponentów oraz rozwój przemysłu na terenie Wspólnoty.
W tej sytuacji przejęcie istniejącej fabryki wydaje się dla BYD rozwiązaniem znacznie szybszym i tańszym niż budowa nowego zakładu od podstaw. Producent zyskuje gotową infrastrukturę, doświadczonych pracowników oraz sprawdzony łańcuch dostaw.

🚗 BYD nie jest jedyny. Chińskie marki coraz śmielej inwestują w Europie
Strategia BYD wpisuje się w znacznie szerszy trend. Coraz więcej chińskich producentów szuka możliwości uruchomienia produkcji na Starym Kontynencie.
Chery rozwija projekty związane z Hiszpanią i analizowało możliwość współpracy z Nissanem w Wielkiej Brytanii. Leapmotor korzysta ze wsparcia Stellantisa i planuje produkcję w Hiszpanii. Dongfeng przygotowuje montaż samochodów we Francji, natomiast SAIC, właściciel marki MG, rozważa budowę fabryki w hiszpańskiej Galicji.
Takie działania pokazują, że chińskie koncerny myślą o Europie długoterminowo. Zamiast ograniczać się do eksportu, chcą budować lokalne centra produkcyjne, rozwijać sieci sprzedaży i stopniowo zwiększać swój udział w rynku.

🔋 Konkurencja w Europie będzie tylko rosła
Druga fabryka BYD byłaby kolejnym sygnałem, że chińskie marki na stałe wpisują się w europejski krajobraz motoryzacyjny. Dla klientów może to oznaczać większy wybór samochodów, krótszy czas oczekiwania na dostawy oraz silniejszą konkurencję cenową.
Jednocześnie dla europejskich producentów będzie to coraz większe wyzwanie. Chińskie koncerny dysponują ogromną skalą produkcji, własnymi technologiami akumulatorów oraz znacznymi możliwościami finansowymi. Połączenie tych atutów z lokalną produkcją może sprawić, że rywalizacja na europejskim rynku samochodów elektrycznych stanie się jeszcze bardziej zacięta w najbliższych latach.