Volkswagen właśnie dodał do polskiego konfiguratora najtańszą wersję swojego nowego elektrycznego hatchbacka.
Volkswagen ID. Polo Trend kosztuje od 99 990 złotych, a więc przekroczenie psychologicznej granicy 100 tysięcy złotych nie nastąpiło nawet o złotówkę. W tej cenie otrzymujemy samochód z podstawową baterią LFP o pojemności około 39 (37) kWh oraz silnikiem o mocy 85 kW/116 KM. Co ciekawe, elektryczne Polo jest więc niemal dokładnie tak samo drogie jak jego spalinowy odpowiednik.
VW Polo 1.0 TSI 116 KM z siedmiobiegową skrzynią DSG w maksymalnej wersji R-Line Plus kosztuje obecnie od 98 390 złotych. Droższa od elektryka jest dopiero specjalna wersja Edition 50, wyceniona na 102 390 złotych. To oznacza, że po raz pierwszy można już naprawdę poważnie zastanawiać się, czy przy zakupie miejskiego Volkswagena dopłata do elektrycznego napędu w ogóle występuje.
Cennik Volkswagen ID. Polo

🔋 Niewielka bateria, ale całkiem rozsądny zasięg
Najtańszy ID. Polo nie będzie jednak mistrzem dalekich podróży. Bateria około 39 (37) kWh zapewnia maksymalnie 323 jednostki WLTP, co według wstępnych przeliczeń oznacza około 276 kilometrów rzeczywistego zasięgu w ruchu miejskim i miejsko-podmiejskim oraz około 194 kilometrów przy 120 km/h i rozładowaniu akumulatora do zera. To wartości raczej przeciętne, ale w samochodzie segmentu B trudno uznać je za dyskwalifikujące. Tym bardziej że Volkswagen deklaruje ładowanie od 10 do 80 procent w zaledwie 23 minuty. W przyszłości dostępny będzie także wariant z tym samym akumulatorem, ale silnikiem o mocy 99 kW/135 KM. Co ciekawe, mocniejsza wersja ma przejeżdżać według WLTP 331 jednostek, podczas gdy obecny Trend osiąga 323. Jeszcze ciekawiej wygląda zużycie energii: słabszy wariant potrzebuje według WLTP 13,8 kWh/100 km, a mocniejszy 13,7 kWh/100 km. Różnica jest niewielka, ale pokazuje, że w przypadku ID. Polo sporo zależy nie tylko od mocy silnika, lecz również od konfiguracji samochodu i jego optymalizacji.

🟡 Trend naprawdę jest wersją podstawową
Oczywiście niska cena nie oznacza, że Volkswagen wrzucił do ID. Polo całe wyposażenie dostępne w wyższych wersjach.
W odmianie Trend otrzymujemy między innymi 17-calowe stalowe felgi z kołpakami, reflektory LED, tylne światła LED, czujniki parkowania z tyłu, jednostrefową klimatyzację oraz podstawowy system multimedialny One Infotainment z DAB+ i czterema głośnikami. Bez dopłaty dostępny jest również żółty lakier Wartburg Gelb, natomiast pozostałe kolory wymagają dodatkowej opłaty. Przednie fotele mają regulację wysokości, a przygotowane elementy wyposażenia pozwalają za dopłatą aktywować ich podgrzewanie. Podobnie wygląda sytuacja z podgrzewaną kierownicą.
Pakiet Zimowy kosztuje 2 260 złotych i obejmuje podgrzewanie foteli oraz kierownicy, a także dwustrefową klimatyzację. Apple CarPlay i Android Auto można uzyskać na dwa sposoby. System Navigacji Innovision Pro kosztuje 4 080 złotych i dodatkowo oferuje asystenta głosowego IDA wykorzystującego rozwiązania sztucznej inteligencji. Jeżeli nawigacja Volkswagena ani AI nie są nam potrzebne,
samą funkcję App-Connect z Apple CarPlay i Android Auto można dokupić za 930 złotych.
Ciekawym dodatkiem jest również
obsługa zasilania urządzeń zewnętrznych V2L. Volkswagen ID. Polo może więc pełnić funkcję mobilnego źródła energii, oczywiście po zastosowaniu odpowiedniego adaptera. Podstawowy wariant kosztuje 720 złotych, natomiast wersja określana jako kempingowa została wyceniona na 800 złotych. Przy założeniu wyboru podstawowych dodatków cena skonfigurowanego samochodu wynosi 110 770 złotych. Co ciekawe, podczas konfiguracji można osiągnąć jeszcze niższe deklarowane zużycie energii. W naszym przypadku udało się uzyskać
13,3 kWh/100 km oraz maksymalny zasięg 333 jednostek WLTP.
I właśnie tutaj zaczyna się najciekawsza część całej historii.
Volkswagen ID. Polo za 99 990 złotych nie jest już abstrakcyjnym zapowiedziowym elektrykiem, lecz samochodem, który można normalnie skonfigurować w Polsce. Jednocześnie kosztuje mniej więcej tyle samo, co spalinowe Polo z automatyczną skrzynią biegów. Oczywiście przy zakupie trzeba uwzględnić sposób użytkowania, dostęp do ładowania oraz fakt, że wersja Trend jest dość skromnie wyposażona. Mimo wszystko przekroczenie bariery 100 tysięcy złotych przez elektrycznego Volkswagena segmentu B może być ważnym momentem dla polskiego rynku. Szczególnie że konkurencja również zaczyna schodzić z cenami w okolice 100 tysięcy złotych.