Xpeng G9 osiągnął 452 kW mocy ładowania, a mniejszy G6 – 402 kW na ultraszybkiej ładowarce Evinys pod Oslo. To najwyższe realnie potwierdzone wyniki w Europie i jednocześnie sygnał, że konkurencja w segmencie szybkich EV wchodzi na zupełnie nowy poziom. Dzięki architekturze 800 V i nowym bateriom LFP 5C chiński producent pokazał, że ograniczeniem przestają być auta – coraz częściej jest nim sama infrastruktura.
🚀 Dlaczego to takie ważne?
Rekordowe 452 kW w G9 to dopiero początek, bo pojazd potrafi przyjąć nawet 700 A, podczas gdy testowana ładowarka była ograniczona do 600 A. Oznacza to, że gdy pojawią się stacje o wyższej wydajności, wartości rzędu 500 kW mocy ładowania staną się codziennością, a nie ciekawostką z laboratoriów. Różnicę widać przede wszystkim w czasie – pełen proces od 10 do 80 procent trwa w Xpengu zaledwie 12 minut 45 sekund, czyli wyraźnie krócej niż u dotychczasowych liderów segmentu.

⚙ Technologie, które zmieniają zasady gry
Przewaga Xpenga wynika z połączenia architektury 800 V i nowych baterii LFP 5C. Przez lata LFP kojarzyły się z wolniejszym ładowaniem, jednak w tej wersji pokazują zupełnie nowe możliwości. Oferują wysoką trwałość, brak niklu i kobaltu, a jednocześnie akceptują wyjątkowo duże natężenia prądu. To właśnie dlatego G9 i G6 osiągają wyniki znacznie powyżej konkurencji, w której nawet Porsche Taycan czy Audi e-tron GT zatrzymują się zwykle na 270–320 kW, a Hyundai/Kia z platformy E-GMP – na 230–240 kW.
🔌 Infrastruktura musi dogonić auta
Rekord Xpenga ujawnił drugą stronę medalu – ograniczenia dzisiejszych ładowarek. Europejskie stacje opisywane jako „350 kW” w praktyce osiągają zwykle 500–600 A, co dla topowych modeli zaczyna być niewystarczające. Aby wykorzystać potencjał aut Xpenga, potrzebne będą ładowarki nowej generacji o mocy 600–700 kW, z grubszymi, chłodzonymi cieczą przewodami. Takie punkty powoli pojawiają się w Skandynawii i Niemczech, a pierwsze zapowiedzi rozbudowy podobnej infrastruktury pojawiają się już także w Polsce.
☕ Nowy standard podróżowania
Praktycznie rzecz biorąc, przy takim tempie ładowania przerwa na uzupełnienie energii staje się krótsza niż klasyczna pauza na kawę. Każda minuta różnicy względem konkurencji ma znaczenie, gdy kierowcy pokonują dłuższe trasy. Nic dziwnego, że w Norwegii Xpeng rośnie w siłę – użytkownicy zauważają realne korzyści, a nie tylko suche dane techniczne.
Elektryki zaczynają wkraczać w etap, w którym czas ładowania przestaje być barierą, a tempo rozwoju pokazuje, że to chiński producent staje się dziś jednym z liderów technologicznych w tej dziedzinie. Przetasowanie sił na rynku EV właśnie staje się faktem.