Volkswagen niespodziewanie musi korygować tegoroczne plany produkcyjne. Jak donosi niemiecki tygodnik Automobilwoche, popyt na samochody elektryczne w Niemczech i Europie okazał się wyższy od oczekiwań koncernu. Efekt? Fabryki produkujące elektryki w Emden i Zwickau mają zwiększać produkcję, podczas gdy zakład w Wolfsburgu, odpowiedzialny przede wszystkim za samochody spalinowe, obniży tegoroczne cele.

⚡ Więcej elektryków w Emden i Zwickau
Automobilwoche powołuje się na dyrektora sprzedaży Volkswagena Martina Sandera. Z jego informacji wynika, że sytuacja poszczególnych zakładów wyraźnie zaczyna się różnicować. Fabryka w Wolfsburgu miała pierwotnie wyprodukować w tym roku ponad 600 tysięcy samochodów spalinowych. Aktualne plany zakładają jednak około 580 tysięcy egzemplarzy. To praktycznie powrót do poziomu z 2025 roku, kiedy z zakładu wyjechały 577 444 samochody.
Tymczasem lepiej wygląda sytuacja w zakładach produkujących samochody elektryczne. Emden ma zwiększyć produkcję dzięki rosnącemu zainteresowaniu Volkswagenem ID.7. W fabryce zaplanowano dwie dodatkowe zmiany, co pozwoli zwiększyć liczbę powstających samochodów. Powody do zadowolenia ma również Zwickau. Zakład przyspiesza realizację zamówień na Volkswagena ID.3 Neo, którego popularność ma wyraźnie rosnąć. To szczególnie istotna zmiana, ponieważ jeszcze niedawno obie fabryki borykały się z nadmiarem mocy produkcyjnych.
![]()
🏭 Koncern zmienia podział mocy produkcyjnych
W maju 2026 roku Volkswagen utrzymywał w Emden i Zwickau pracę w systemie dwóch zmian, ale samochody były montowane wyłącznie na pojedynczych liniach produkcyjnych. Producent ograniczał w ten sposób koszty przy jednoczesnym zachowaniu możliwości szybkiego zwiększenia produkcji, gdyby popyt zaczął rosnąć.
Teraz taki scenariusz właśnie się materializuje.
Dla porównania Wolfsburg przez długi czas pracował znacznie stabilniej. W 2025 roku zakład okresowo uruchamiał nawet dodatkowe zmiany w weekendy, aby zaspokoić popyt na Volkswagena Golfa i Tiguana. W Wolfsburgu powstają również między innymi VW Touran i VW Tayron. Zmiana sytuacji jest jednak wyraźna: samochody spalinowe tracą część dotychczasowego popytu, podczas gdy elektryki zaczynają potrzebować dodatkowych mocy produkcyjnych.

🔋 ID.7 napędza Emden, ID.3 Neo pomaga Zwickau
Emden ma przed sobą szczególnie interesujący okres. Oprócz rosnącego popytu na Volkswagena ID.7 w zakładzie wkrótce rozpocznie się również produkcja Volkswagena ID. Tiguana, czyli następcy ID.4. Może to znacząco poprawić wykorzystanie fabryki. Volkswagen ID.7 i nowy elektryczny SUV będą reprezentować zupełnie inne segmenty, dzięki czemu zakład nie będzie uzależniony od jednego modelu.
Zwickau sytuacja wygląda nieco inaczej. Fabryka będzie stopniowo tracić część produkowanych obecnie modeli. Volkswagen ID.4 ma zostać przeniesiony do Emden, natomiast ID.5 najprawdopodobniej zniknie z oferty. W zakładzie pozostanie więc przede wszystkim Audi Q4 e-tron oraz Volkswagen ID.3 Neo. To może oznaczać dalszą specjalizację fabryki, choć jeszcze niedawno jej przyszłość wyglądała znacznie gorzej.

📈 Volkswagen może już sprzedawać więcej elektryków niż spalinowych
Najciekawsza informacja dotyczy jednak nie samych fabryk, lecz sprzedaży. Według oceny Automobilwoche, po uwzględnieniu liczby zamówień Volkswagen może już sprzedawać w Niemczech więcej samochodów elektrycznych niż spalinowych. W tej kalkulacji znaczenie mają nie tylko ID.7 czy ID.3 Neo. Coraz ważniejsza będzie również nowa rodzina samochodów na platformie MEB+ FWD, obejmująca między innymi Volkswagena ID. Polo i ID. Crossa, Cuprę Raval oraz Skodę Epiq. Produkcja tych modeli odbywa się w Hiszpanii, ale ich rosnąca popularność wpływa na ogólny bilans sprzedaży Volkswagena. Jeżeli trend się utrzyma, koncern będzie musiał coraz mocniej przesuwać moce produkcyjne w kierunku samochodów elektrycznych.

🏚️ Fabryki miały być zamknięte
Cała sytuacja jest o tyle interesująca, że Emden i Zwickau znalazły się wcześniej na liście fabryk, które Volkswagen miał rozważać do zamknięcia w 2031 roku. Według wcześniejszych informacji plan obejmował również zakład w Hanowerze oraz fabrykę Audi w Neckarsulm. Rosnący popyt na elektryki może więc skomplikować długoterminowe plany oszczędnościowe Volkswagena. Jeżeli fabryki, które jeszcze niedawno miały problem z wykorzystaniem mocy produkcyjnych, zaczynają potrzebować dodatkowych zmian, ich likwidacja staje się znacznie trudniejszą decyzją.
Nie oznacza to oczywiście, że Volkswagen rezygnuje z restrukturyzacji. Koncern nadal stoi przed koniecznością obniżania kosztów i poprawy konkurencyjności. Zmienia się jednak argument, który może mieć coraz większe znaczenie: elektryki nie są już wyłącznie kosztownym obowiązkiem producenta, lecz coraz wyraźniej stają się źródłem popytu. Dla Volkswagena może to być jeden z ważniejszych sygnałów dotyczących kierunku europejskiego rynku motoryzacyjnego. Jeszcze niedawno pytaniem było, czy klienci rzeczywiście będą chcieli kupować elektryczne Volkswageny. Teraz problem zaczyna wyglądać odwrotnie: czy koncern będzie w stanie wyprodukować ich wystarczająco dużo?
