Program dopłat do samochodów elektrycznych „NaszEauto”, finansowany ze środków KPO, miał działać aż do końca kwietnia 2026 roku. W praktyce pieniądze rozeszły się znacznie wcześniej. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej potwierdził, że 27 stycznia 2026 r. dostępna pula została formalnie wyczerpana. Do rozdysponowania było 1,182 mld zł, podczas gdy wartość złożonych wniosków przekroczyła już 1,25 mld zł.
📩 Wnioski wciąż są przyjmowane
Choć środków praktycznie już nie ma, nabór nadal trwa. Nowe zgłoszenia trafiają do systemu w trybie warunkowym. Oznacza to, że będą mogły być procedowane tylko wtedy, gdy pojawią się „uwolnione” pieniądze – na przykład po rezygnacjach, odrzuceniach lub zwrotach wynikających z losowych zdarzeń. Ten mechanizm sprawia, że Fundusz przyjmuje dokumenty ponad limit, licząc, że część budżetu jeszcze wróci do puli.
📈 Skala zainteresowania zaskoczyła wszystkich
Od startu inicjatywy wpłynęło około 39,7 tys. wniosków. Sam początek 2026 roku przyniósł prawdziwy szturm – w pierwszych dniach stycznia składano średnio blisko 300 podań dziennie. Eksperci rynku już wtedy ostrzegali, że to końcówka programu, a prognozy bardzo szybko się potwierdziły.
🚗 Leasing napędził elektryfikację
Dane pokazują wyraźnie, kto najczęściej korzystał z dopłat. 76 proc. aplikacji dotyczyło leasingu, a tylko 24 proc. zakupu prywatnego. Program stał się więc przede wszystkim narzędziem dla firm i instytucji wymieniających floty. Widać to później w rejestracjach – udział elektryków w rynku nowych aut wzrósł w ciągu niespełna roku do około 11 proc., a w samym 2025 r. przybyło ponad 43,3 tys. takich pojazdów.
❓ Co dalej z dopłatami
Choć inicjatywa nie zlikwidowała wszystkich barier, dała potężny impuls zakupowy i udowodniła, że popyt czekał na wsparcie. Teraz tysiące osób śledzą skrzynki mailowe, licząc, że zmieszczą się w grupie, dla której jeszcze znajdą się środki. Oficjalnych zapowiedzi kontynuacji na razie jednak brak.