Tesla oficjalnie usuwa Basic Autopilot ze standardowego wyposażenia nowych egzemplarzy Modelu 3 i Modelu Y w Ameryce Północnej. Zmiana obowiązuje natychmiast i oznacza, że funkcja utrzymywania auta na pasie ruchu, przez niemal siedem lat dostępna bez dopłat, znika z podstawowej oferty.
Nowi klienci otrzymają wyłącznie Traffic-Aware Cruise Control, czyli adaptacyjny tempomat dopasowujący prędkość do poprzedzającego pojazdu. Aby samochód sam skręcał i utrzymywał się na pasie ruchu, konieczne będzie wykupienie subskrypcji FSD (Supervised) w cenie 99 dolarów miesięcznie, co daje około 1200 dolarów rocznie.
🧠 Co dokładnie się zmienia?
Przez lata Basic Autopilot składał się z dwóch kluczowych funkcji: adaptacyjnego tempomatu oraz
Autosteer, czyli aktywnego utrzymywania auta na środku pasa ruchu. W nowym cenniku na
rok 2026 Tesla usuwa Autosteer z wersji standardowej. Nowe auta wyjeżdżają z salonu bez jakiejkolwiek funkcji skręcania – nawet na autostradzie.
Zmiana ta pojawia się krótko po ogłoszeniu, że Tesla
rezygnuje z jednorazowego zakupu FSD i przechodzi wyłącznie na model subskrypcyjny. Usunięcie darmowego Autopilota tworzy wyraźną lukę funkcjonalną, która ma skłonić klientów do comiesięcznej opłaty. Choć Elon Musk sugerował, że cena FSD może rosnąć wraz z rozwojem systemu, obecna strategia wygląda raczej na próbę zwiększenia liczby aktywnych subskrypcji, które – jak pokazują dane – pozostają na niskim poziomie.
⚠️ Bezpieczeństwo czy luksus?
Utrzymywanie pasa ruchu od dawna jest uznawane za
funkcję bezpieczeństwa, a nie luksusowy dodatek. Redukuje zmęczenie kierowcy i ogranicza ryzyko niekontrolowanego zjechania z pasa. Tymczasem Tesla znalazła się w sytuacji, w której oferuje
mniej standardowych systemów bezpieczeństwa niż auta kosztujące połowę jej ceny.
Dla porównania: Toyota Corolla w standardzie oferuje Lane Tracing Assist, Honda Civic – Lane Keeping Assist System, a Tesla wymaga dziś
abonamentu za 100 dolarów miesięcznie, by zapewnić podobną funkcjonalność.
💸 Uderzenie w klientów Modelu 3 i Y
Większość klientów Tesli celuje w miesięczne raty na poziomie 500–600 dolarów. Dorzucenie obowiązkowej subskrypcji tylko po to, by auto samo trzymało się pasa ruchu, skutecznie niszczy dotychczasową propozycję wartości. Coraz więcej komentarzy porównuje tę decyzję do desperackiej próby ratowania przychodów, zwłaszcza w kontekście spadającej sprzedaży Tesli od dwóch lat oraz utraty części amerykańskich dopłat.